A tej jesieni przeszłam Camino…

Jeszcze przed powrotem do kraju zaczęłam dumać, jak ubrać w słowa to, co wydarzyło się w ciągu tych dwóch ostatnich tygodni. Jak odpowiedzieć na pytania, które pojawią się, gdy tylko wyląduję w Warszawie: “Jak było?” Cóż, domyśliłam się, że nikt nie będzie zadowolony, słysząc krótkie “Dobrze” ;)

Uwielbiam pisać o podróżach, a – paradoksalnie – ogromnie ciężko oddać mi magię, z którą zderzyłam się na Camino. A jeśli słowa nigdy nie będą wystarczające, czy to już samo w sobie nie będzie najlepszą rekomendacją, żeby ubrać buty i ruszyć na Camino?

Zacznijmy zatem od kilku faktów.

Droga św. Jakuba

Camino, czyli szlak św. Jakuba jest jedną z najsłynniejszych tras pielgrzymek na całym świecie. Do Santiago de Compostela prowadzi niezliczona ilość dróg, które corocznie przemierzają tysiące ludzi. Nawet w Polsce bystre oko wychwyci charakterystyczne, żółte strzałki.

Najpopularniejsza trasa, francuska, wiedzie od małego miasteczka nieopodal granicy francusko/hiszpańskiej przez Pampelunę, Burgos i León położone w północnej części Hiszpanii.

Pielgrzymi na trasie Camino de Santiago | Camino portugalskie

Pielgrzymki czytające znak na rozdrożu Camino de Santiago

Pielgrzymka? Tak, ale jakby zupełnie nie-pielgrzymka

To prawda, szlak prowadzi pod drzwi katedry Santiago, w której znajdują się relikwie św. Jakuba. Wędrujący nazywają siebie pielgrzymami, a skojarzenia z religią są tu nieuniknione. I tak, większość osób wybiera Camino z pobudek sakralnych, ale… nawet oficjalny organ wydający Compostelę (certyfikat potwierdzający ukończenie Drogi) podaje trzy główne motywy podróży: religijny, duchowy i turystyczny.

Camino jest zupełnie niepodobne do tradycyjnej pielgrzymki na Jasną Górę. Po pierwsze i najważniejsze, wszystko organizujesz sam. Sam decydujesz, w którym miejscu rozpoczniesz trasę, jak długo będzie trwała, gdzie będziesz nocował i co będziesz jeść. Sam pokonujesz drogę i to od ciebie zależy, ile kilometrów przejdziesz dzienne – 10, 20 czy 35? Masz pewną dowolność tego, jak finalnie będzie wyglądać twoja Droga.

Moje Camino de Santiago

Ja – hiszpanofil – zakochana w kraju, kulturze i jedzeniu (claro!) nie mogłam sobie wyobrazić, że nigdy nie przeszłabym tej trasy. Więc… dlaczego nie spiąć tyłka i nie pojechać właśnie teraz? Czasami wystarczy tylko powiedzieć “Jadę”, a reszta w magiczny sposób przyjdzie sama.

Zawsze marzyło mi się zrobić Camino del Norte, szlak biegnący północnym wybrzeżem Hiszpanii, który mija po drodze Kraj Basków i Asturię. Niestety, marzenia marzeniami, a rzeczywistość swoje. Moja trasa musiała być krótsza (i tak wzięłam 14 dni urlopu z rzędu!), ale za nic nie pozwoliłabym, by była mniej piękna. Wybór był zatem jeden – Camino Portugués.

Słońce przebijające się między koronami drzew

Dziewczyny z plecakami na trasie Camino de Santiago | Pedra Furada

Camino de Santiago | Pedra Furada

Portugalia budząca się ze snu | Camino de Santiago

Droga portugalska w 9 dni: opcja dla zapracowanych

Camino Portugués jest drugim najbardziej popularnym wariantem Drogi św. Jakuba. Część osób wyrusza z Lizbony, ale oficjalna trasa zaczyna się w Porto – u wrót katedry Sé. Tam dostaniemy Credential, paszport pielgrzyma, dokument, który stanie się najważniejszym dokumentem w trasie. To w nim będziemy zbierać pieczątki z kolejnych etapów wędrówki i to on stanie się podstawą do wydania Composteli.

Portugalia, sielska i piękna, jest fajną opcją na max. dwu tygodniowy spacer. Do Porto lub Lizbony jest również łatwo dotrzeć – lądują tam popularnie tanie linie lotnicze.

Krok po kroku, jak wyglądała nasza trasa?

Dzień 1: Porto (Vilar do Pinheiro) -> San Pedro de Rates (20 km)

  • Albergue Sao Pedro de Rates

Ponte D. Zameiro | Portugalia

Zadowolona pielgrzymka na Ponte D. Zameiro | Camino de Santiago

Widok z Ponte D. Zameiro | Portugalia

Dziewczyna z plecakiem wędrująca ścieżkami Camino de Santiago

Dzień 2: San Pedro de Rates -> Tamel (25,4 km)

  • Albergue de Peregrinos Casa de Recoleta de Tamel Sao Pedro

Dzień 3: Tamel -> Ponte de Lima (25 km)

  • Albergue de Peregrinos de Ponte de Lima

Owce zrywające winogrona z krzewu na drodze do Ponte de Lima

Camino de Santiago | Ponte de Lima

Camino de Santiago | Ponte de Lima 2

Dzień 4: Ponte de Lima -> Valenca (34 km)

Zdecydowanie najcięższy dzień naszej podróży. Dzisiaj, mądrzejsza, podzieliłabym ten etap na dwa i zatrzymała się w prywatnym albergue przed 30-tym kilometrem. W Valence zrobiłyśmy 1 dzień przerwy i pojechałyśmy na plażę do Viana do Costelo.

  • Albergue São Teotónio – Valença do Minho

Dzień 5: Valenca -> O Porriño (18 km)

Dzień, w którym przekroczyłyśmy granicę hiszpańsko-portugalską. To tutaj trasa nagle zaroiła się od ludzi, którzy zaczynali swoją pielgrzymkę po hiszpańskiej stronie, w Tui.

  • Alojamiento Camino Portugues (albergue privado)

Valenca, przejście granicze pomiędzy Portugalią a Hiszpanią

Dziewczyna siedząca na murku w Valenca, Portugalia

Zachód słońca | Valenca, Portugalia

Zachód słońca | Valenca, Portugalia 2

Dzień 6: O Porriño -> Arcade (22 km)

  • Albergue O Recuncho do Peregrino (albergue privado)

Dzień 7: Arcade -> Barro (27 km)

  • Albergue de peregrinos de Barro

Porzucone buty na trasie Camino de Santiago | Camino Portugues

Droga do Arcade | Camino de Santiago

Muszle św. Jakuba przewieszone na tablicy upamiętniającej pielgrzymów

Dzień 8: Barro -> Padrón (25 km)

  • Albergue O Pedrón (albergue privado)

Dzień 9: Padrón -> Santiago de Compostela (25 km)

  • Albergue Santo Santiago (albergue privado)

Tabliczka ze znakiem, że do Santiago de Compostela pozostało 25 km

Camino queens ze skarpetkami przewieszonymi przez plecaki | Camino de Santiago

Każdy etap naszej podróży opisywałam dokładnie na Fanpage, więc tam zapraszam was po więcej inspiracji.

Gdzie spać na Camino? Albergue privado vs municipial

Długie kilometry i noce spędzone w schroniskach – to coś, co tworzy magię Camino. Zasypiać na plastikowej ceracie, kiedy do snu utula cię głośne chrapanie? Cóż, nikt nie obiecał nam, że będzie łatwo.

Na drodze ulokowane są albergue: publiczne (miejskie) i prywatne. Miejskie schroniska są tańsze (od donativo – co łaska – do 8€ za łóżko), ale również mniej komfortowe. Publiczne łazienki i duże, wieloosobowe sale to tylko garstka atrakcji, które czekają na ciebie wewnątrz. Podstawowy problem jest jednak inny. Obowiązuje w nich zasada kto pierwszy ten lepszy, więc nigdy nie masz pewności, że na miejscu wciąż czeka na ciebie łóżko.

W Portugalii spałyśmy wyłącznie w miejskich albergue – miały lepsze ceny, mniejsze sale, a warunki były naprawdę ok. Dzień zaczynałyśmy wcześnie, przed 6 rano, a do docelowego miejsca docierałyśmy koło południa, jako jedne z pierwszych. Nigdy nie miałyśmy problemu ze znalezieniem wolnego łóżka. Po przekroczeniu granicy zaroiło się od ludzi, ceny poszły w górę i podjęłyśmy decyzję, że to dobry czas na odrobinę większy luksus.

Prywatne albergue kosztują więcej (10-20€), ale są bardziej nowoczesne, piękne i zadbane. Miejsce w schronisku możesz zarezerwować dzień wcześniej i spokojnie, ze świadomością, że masz gdzie spać wędrować dalej. Kilka z nich okazało się prawdziwymi perełkami. Tuż przed Arcade nocowałyśmy w małym schronisku (10€/os. za 2-sobowy pokój!) obok którego rozpościerała się piękna „prywatna” plaża z widokiem na galicyjskie San Fran.

Dziewczyna w bikini na huśtawce na prywatnej plaży z widokiem na galicyjski most

Prywatna plaża w Galicji | Cztery przyjaciółki na plaży, selfie

Kiedy iść na Camino?

We wrześniu! Z Porto ruszyłyśmy 13 września i… chyba nie mogłyśmy wybrać lepiej. Wiele źródeł podaje, że trasę najlepiej zaplanować na maj lub wrzesień, czyli tuż przed /lub po sezonie. Na drogach Camino najwięcej ludzi spotkamy latem. Od czerwca do sierpnia jest tłoczno, a im więcej ludzi, tym również mniej szans na dobry i tani nocleg.

Nasz wrzesień był idealny. Wciąż ciepły (uwierzycie, że w ciągu dwóch tygodni tylko raz delikatnie kropiło? w deszczowej Galicji?), tak że już pierwszego dnia spaliłam sobie nosek. Od Porto wędrowałyśmy właściwie same, przyznając sobie punkty „za pierwszego pielgrzyma, którego miniemy po drodze”. Im bliżej mety, tym bardziej zapełniały się ścieżki Camino, ale dalej bez problemu mogłyśmy znaleźć dach nad głową.

Więc tak, jesień wydaje się optymalna, by na spokojnie przejść Camino de Santiago. Ale wiecie… maj, lipiec czy wrzesień? Nieważne, kiedy zdecydujecie się ruszyć w Drogę. Pierwszy krok (nawet ten w środku lata) może stać się zalążkiem najwspanialszej przygody waszego życia.

* * *

Zerknijcie na krótki sneak peek tego, jak wyglądała moja Droga (uprzedzam – przygotowany bardziej w formie żartu niż porządnej produkcji ;))

Trzymajcie się ciepło, M.

Dziewczyna z analogowym aparatem

Author: Magdalena

Rocznikowo 92’, absolwentka psychologii i filologii hiszpańskiej w Krakowie. Piszę, robię zdjęcia i podróżuję, bo nic innego nie sprawia mi tyle przyjemności. Dużo się uśmiecham i wciąż się czuję na 12 lat.