W ogrodzie diabła – Arches NP

park narodowy Arches | Park Łuków | Utah

Kiedy jeszcze pracowałam w hotelu, najfajniejszą rzeczą (oprócz oglądania seriali, rzecz jasna) było przyjmowanie i obserwacja przyjeżdżających gości. Lubiłam podpatrywać ich dokumenty, skąd pochodzą i podpytywać, co sprowadziło ich do Santa Cruz. Kilka razy spotkałam Polaków, całą rodzinę lub grupę przyjaciół, którzy właśnie kończyli swojego tripa. Nigdy nie mogłam się powstrzymać – co podobało wam się najbardziej, a jakich miejsc lepiej unikać?

Opinie mieniły się jak w kalejdoskopie. Temu nie podobało się w San Francisco, a ta z zachwytem wspominała każde jedno miejsce. To właśnie w taki sposób dowiedziałam się, że Arches NP jest bez szału i lepiej uderzać do pobliskiego parku stanowego Dead Horse Point.

Nigdy nie dotarliśmy do Martwego Konia, a ja – mimo wszystko – nie wykreśliłam Parku Łuków z planu. Jeśli czegoś się nauczyłam to tego, że każda opinia jest subiektywna i nie warto się na nich opierać. To, że coś ci się podoba, wcale nie znaczy, że i mnie będzie.

Arches National Park

Droga do Devil's Garden, Arches National Park

Tunnel Arch
Tunnel Arch

Pierwsze wrażenia z parku? Ale tu strasznie wieje! Nic dziwnego, że w skałach porobiły się takie dziury! Co kto mądrzejszy ma tutaj pełne umundurowanie – od butów, przewiewnych ciuchów po gogle, kapelusz i maseczkę na twarzy. Wiatr ciska piachem i nie zliczą razów, kiedy płakałam, bo mały okruch znów wleciał mi do oka.

Po co jechać do Arches?

To proste: żeby zobaczyć łuki i na własnej skórze poczuć niszczycielską (a trochę twórczą) siłę wiatru. Po całym parku ktoś porozrzucał masę łuków – od tych mniej do coraz bardziej efektownych. Do najsłynniejszego łuku, Delicate Arch, prowadzi 5-kilometrowy nieocieniony trekking – wymagający, szczególnie w południe, kiedy nie wiesz, gdzie ukryć się przed parzącym słońcem. Dla większych leniuchów przewidziano dwa punkty widokowe Delicate Arch Viewpoint, z których z oddali można dostrzec symbol Utah.

Punkty są słabe i żałuję, że nie zdecydowaliśmy się na trekking. Delicate Arch towarzyszył nam przez całe Utah – na każdej tablicy rejestracyjnej, którą mijaliśmy po drodze – gorzko przypominając, że nie daliśmy mu szansy.

Delicate Arch Viewpoint
Delicate Arch Viewpoint

Nasz pobyt w Arches był krótki, ale obfitował w jednomilowe szlaki. Zobaczyliśmy Skyline Arch i zrobili część drogi wiodącej przez diabelski ogród Devils Garden (Pine Tree Arch, Tunnel Arch i Landscape Arch). Ostatni łuk zrobił na mnie ogromne wrażenie. Wiecie, że jeszcze kilka lat temu można było spokojnie spacerować pod Landscape Arch? Dzisiaj ograniczono tam dostęp i chodzą słuchy, że pewnego dnia łuk może się zwyczajnie zawalić.

W ogrodzie diabła, Devils Garden
Devils Garden

Devil's Garden, Arches National Park

Landscape Arch
Landscape Arch
Skyline Arch
Skyline Arch

Chłopak stojący na skale w ogrodzie diabła, Arches National Park

Na tle innych parków Arches wypada zdecydowanie najsłabiej, ale… czy jest to wystarczający powód, żeby wykreślić go ze swojej listy?

Tego dnia zahaczyliśmy o kilka punktów widokowych w Canyonlands i po sytej kolacji w Moab Diner (typowo amerykański klimat – gdzie możesz jeść śniadanie przez cały dzień – i przystępne ceny) ruszyliśmy na południe, z powrotem do Arizony.

Dziewczyna, która uchyla się przed podmuchem wiatru w Arches, National Park

Dziewczyna z analogowym aparatem

Author: Magdalena

Rocznikowo 92’, absolwentka psychologii i filologii hiszpańskiej w Krakowie. Piszę, robię zdjęcia i podróżuję, bo nic innego nie sprawia mi tyle przyjemności. Dużo się uśmiecham i wciąż się czuję na 12 lat.