Śladami Majów – odkrywamy ruiny na Jukatanie

Prekolumbijski Jukatan jest magicznym miejscem. To te tereny zamieszkiwała niegdyś cywilizacja Majów, jedna z najbardziej zaawansowanych meksykańskich kultur.

Majowie byli niezwykle rozwinięci pod kątem matematyki i astrologii – przypisuje się im stworzenie konceptu „zera” i kalendarium, które – podobnie jak używany obecnie kalendarz gregoriański – liczyło 365 dni. Z czym kojarzymy Majów? Z płynną gorącą czekoladą (napojem bogów), rytualną pelotą i świątyniami, które wznoszono na szczycie ogromnych, kamiennych piramid.

Miasta Majów na Jukatanie

Nie wyobrażam sobie podróży po Jukatanie bez wizyty w niesamowitych miastach Majów. Co zobaczyć i gdzie warto pojechać? Podrzucam inspiracje.

1. Calakmul

Ruiny Calakmul to mój faworyt wśród pozostałości po cywilizacji Majów. Zjawiskowe piramidy pozostawały nieodkryte aż do 1931 roku, kiedy to pewien biolog zaobserwował z samolotu ich wierzchołki wystające ponad morze nieprzebytej dżungli.

Miasto Calakmul znajduje się na południu Jukatanu, ok. 30 km od granicy z Belize, otoczone przez największą meksykańską dżunglę. Ogromne połacie zieleni, które tworzą rezerwat Calakmul pod kątem wielkości ustępują tylko Amazonii. Położenie z dala od turystycznego szlaku sprawia, że w te rejony wciąż dociera tylko garstka ludzi. Dojazd do ruin nie jest bowiem taką prostą sprawą – do stanowiska prowadzi 60 kilometrowa dziurawa droga, którą przejazd zajmuje +/- 2 godziny.

Ruiny w Calakmul
Piramidy na Jukatanie

Mało kto wie, że Calakmul był ważniejszym ośrodkiem niż słynne miasto Chichén Itzá. To tutaj znajdowała się potęga Majów (militarna, kulturowa i ekonomiczna), która o wpływy rywalizowała z Palenque i gwatemalskim Tikál. Do dzisiaj nie odkryto całego obszaru zamieszkiwanego przez starodawną cywilizację – szacuje się, że liczy on 100 km2, z czego zlokalizowano nieco ponad 6 tysięcy budynków, a tylko garstka z nich została wyczyszczona i udostępniona do zwiedzania.

W Calakmul znajdziemy największe piramidy na Jukatanie (wrażenie robi zwłaszcza 45-metrowa Struktura II), po których – co najlepsze – wciąż można się wspinać. Ruiny są otoczone gęstą dżunglą, gdzie z drzewa na drzewo wesoło skaczą małpki, a w cieniu czają się jaguary. Wejść na szczyt świątyni i zobaczyć niekończącą się zieleń – wow, to moje najpiękniejsze wspomnienie z meksykańskiej podróży! 

Na szczycie piramidy | Calakmul
Struktura II Calakmul
Piramidy w biosferze Calakmul

Co musisz wiedzieć przed przyjazdem do Calakmul?

  • na zwiedzanie stanowiska warto przeznaczyć cały dzień, sam dojazd od pobliskiego miasteczka Xpujil zajmuje ok. 3 godziny
  • do rezerwatu najłatwiej dotrzeć własnym samochodem lub taksówką (na drodze jest pełno dziur, ale większe auto bez problemu da sobie z nimi radę)
  • Calakmul jest dostępny do zwiedzania od 8 do 17, ale ze względu na duże odległości nie zaleca się wjeżdżać później niż o 15
  • na terenie biosfery nie ma sklepików i bazarów z pamiątkami, dlatego na czas wizyty warto zaopatrzyć się w wodę, przekąski i pełen bak paliwa

2. Chichén Itzá

Miasto Chichén Itzá jest ważnym punktem na mapie Jukatanu. Corocznie, aby zobaczyć jeden z nowych siedmiu cudów świata przyjeżdża tu ponad milion turystów, co czyni je drugim (zaraz za Teotihuacán) najczęściej odwiedzanym stanowiskiem archeologicznym w Meksyku.

I z tego też powodu do Chichén Itzá mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony pięknie odrestaurowane budowle tętniące kulturą i historią, a z drugiej – masa ludzi, sklepikarze, którzy rozstawiają swoje stragany na każdej (sic!) uliczce w mieście i wysoka cena wstępu, która od 2019 roku wynosi 481 peso.

Do Chichén Itzá dociera się głównie po to, żeby zobaczyć niesamowitą piramidę Kukulkana, świątynię dedykowaną najważniejszemu z plejady bogów Majów. Słynna piramida zachwyca swoją konstrukcją. Wysoka na 25 metrów, posiada 4 boki złożone z 91 schodów, których liczba – po dodaniu najwyższej platformy – wynosi 365. Każdy schodek reprezentuje jeden dzień, a poziomy po dwóch przeciwległych stronach świątyni – 18 miesięcy z kalendarza Majów.

Ruiny Chichen Itza

Na terenie miasta znajdziemy boisko do gry w pelotę, którą rozgrywano nie tyle dla rozrywki, co w charakterze rytualnym ku czci bogów. To właśnie z tej tradycji wywodzi się piłka nożna, choć przed laty jej zasady były zupełnie inne. Kauczukową piłeczkę należało przerzucić przez niewielką kamienną obręcz, używając bioder, łokci i kolan. Pobliskie mury, na których wyryto rzędy czaszek każą przypuszczać, że po odbytym meczu część graczy traciła głowy (prawdopodobnie w darze bogom składano życie kapitana lub całą przegraną drużynę).

Do ciekawych miejsc w Chichén Itzá należą także obserwatorium Caracol i święta cenote, w której – według majańskich wierzeń – znajdowało się przejście do zaświatów Xibalbá. Na dnie krasowej studni po latach odnaleziono biżuterię, naczynia, szczątki zwierząt, dorosłych i dzieci. Nie do końca wiadomo, jak trafiły tam kości – podczas krwawych rytuałów czy w trakcie ceremonii pogrzebowych? Wbrew temu, co uważano kiedyś, Majowie byli dość spokojną cywilizacją (jeśli można tak powiedzieć o ludzie, który wybił się praktycznie sam miedzy sobą); brutalne obrzędy wprowadzili dopiero Toltekowie i Aztekowie.

Chichen Itza - Obserwatorium
Boisko do gry w pelotę
Chichen Itza - mur z wyrytymi czaszkami

Co musisz wiedzieć przed przyjazdem do Chichén Itzá?

  • ruiny najlepiej odwiedzić z samego rana, jeszcze zanim zjedzie się większość wycieczek, a sprzedawcy rozstawią swoje kramy
  • na kolorowych bazarach można znaleźć ciekawe pamiątki, ręcznie malowane magnesy i maski; jeśli zdecydujesz się coś kupić, zalecam mocno ponegocjować cenę
  • dobrą bazą wypadową do Chichén Itzá jest Valladolid, z centrum miasta dojedziemy do ruin w ok. 40 minut
  • po zwiedzaniu fajnie ochłodzić się w jednej z pobliskich cenot (w naszym przypadku padło na mniej zatłoczone Xkeken i Samula)

3. Ruiny w Tulum

Ruiny w Tulum, choć nie tak imponujące jak Calakmul czy Chichén Itzá, deklasują konkurentów położeniem nad turkusowym morzem. Otoczone przez mury, zlokalizowane na wybrzeżu tuż przy niewielkiej plaży, są kluczowym punktem wycieczek z pobliskiego Cancún i Playa del Carmen.

To to stanowisko uznajemy za najbardziej nowoczesne – Majowie zamieszkiwali je długo po tym, jak opustoszało miasto Chichén Itzá. Koniec Tulum należy wiązać z przybyciem Hiszpanów, którzy do brzegu Jukatanu dobili w XVI wieku. Ruiny w Tulum to również jedna z nielicznych pozostałości po Majach, do której dostępu broniły mury. Dzisiaj, aby wejść na teren miasta musimy przejść przez jeden z pięciu otworów w kamiennej ścianie.

Ruiny Tulum - miasta Majów

Co ciekawe, ruiny nosiły wcześniej zupełnie inne imię. Majowie nazywali je „Zama” (świt), ponieważ to tutaj jako pierwsze docierały promienie wschodzącego słońca.

Wśród budowli na terenie miasta niewątpliwie wyróżnia się Casa del Dios Viento, świątynia boga wiatru. Zlokalizowana nad brzegiem morza, stała się wizytówką Tulum – to właśnie po jej zdjęcie zjeżdżają tu turyści z całego świata. Obok innych budynków przechodzi się już bez ekscytacji, podglądając iguany, które wygrzewają się na skałach i zadziorne ostronosy tylko czyhające, by podwędzić komuś paczkę czipsów.

Ostronosy w Tulum

Co musisz wiedzieć przed przyjazdem do Tulum?

  • aby ominąć największe tłumy, warto zaplanować swoją wizytę rano lub popołudniu (ok. 2 godziny przed zamknięciem)
  • zamiast parkować na oficjalnym parkingu ($), do ruin można podjechać od strony plaży. Tam (ok. 10 minut spacerem od wejścia) zostawimy auto bez opłat, a po zwiedzaniu na wyciągnięcie ręki będziemy mieć pobliskie, publiczne plaże
  • na teren Tulum zabierzcie ręczniki i stroje kąpielowe – jeśli nie będzie mocnych fal, z łatwością zejdziecie na plażę przy Casa del Dios Viento

* * *

W czasie tej podróży odwiedziliśmy trzy miasta Majów. Niewiele, ale wystarczająco, by przenieść się od odległego, prekolumbijskiego świata pełnego rytualnych obrzędów i tajemnic skrytych w cieniach niezwykłych piramid.

M.

Turyści w Tulum
Dziewczyna z analogowym aparatem

Author: Magdalena

Rocznikowo 92’, absolwentka psychologii i filologii hiszpańskiej w Krakowie. Piszę, robię zdjęcia i podróżuję, bo nic innego nie sprawia mi tyle przyjemności. Dużo się uśmiecham i wciąż się czuję na 12 lat.