Nie porwali cię w tym Maroko? Kilka przemyśleń po tygodniu w Afryce Północnej

Bilety do Maroko kupiłam już w listopadzie. Pamiętałam relacje znajomych i opinie, które krążyły w sieci. Ludzie zachwycali się smakiem herbaty i podkreślali, jak piękny jest ten niewielki wycinek Afryki. Napisałam do Oli „słuchaj, jaka cena… Polećmy do Maroko!” i kliknęłam „Kup”. Wątpliwości pojawiły się dopiero miesiąc później.

Siedziałam w barze naprzeciwko kolegi, który od dawna chciał wrócić do Maroko. Tak bardzo podobało mu się ostatnim razem. „Wiesz, … odpuszczę w tym roku. Słyszałaś, co stało się w okolicach Marrakeszu?”. Przełknął ślinę i szybko streścił mi okrutną historię morderstwa w górach Atlas. Jeszcze nie wiedział, że swoje bilety do Marrakeszu (a jakby!) mam już w kieszeni.

Tej nocy wertowałam internet i informacje o poucinanych głowach. To wtedy po raz pierwszy przeleciało przez myśl, że może to nasze Maroko to wcale nie taki dobry pomysł? Dwie dziewczynki w arabskim kraju, cóż…

Czy w Maroko jest bezpiecznie? | bezpieczeństwo w Maroko | Afryka Północna

Czy w Maroko jest bezpiecznie?

A tam, szybko odgoniłam burzowe myśli. Paradoksalnie, tuż po zamachu terrorystycznym w kraju robi się super bezpiecznie. Czujność straż zostaje wzmożona, a rząd, który zarabia miliony na turystach robi wszystko, byś nie wykreślił Afryki ze swojej listy. Historia nauczyła nas, że po ataku w Paryżu na celowniku znalazł się Londyn. Dwa ataki, jeden po drugim, w tym samym miejscu? To mniej prawdopodobne.

Znajomi i rodzina nie byli pomocni. Garstka osób na wieść o naszej podróży reagowała „wow, super!”. A reszta? „Nie boisz się?”, „Jedziecie same do Arabów?”, „Po co się tam pchacie?”. Śmiałam się, że nawet rodzice mruczeli o załatwieniu ubezpieczenia od porwania.

Wiecie, nie bałam się jechać do Maroko, ale szybko zrobiłam się bardzo ostrożna. Szukałam relacji osób, które niedawno wróciły z Afryki; czytałam o oszustwach, kradzieżach i sposobach, w jaki miejscowi naciągają turystów. O tym, że są natarczywi, będą cię zaczepiać i gwizdać, gdy tylko pojawisz się na ulicy. To niesamowite, ile złych rzeczy można wyczytać w sieci! Wpadłam w błędne koło, a do Maroko pojechałam bojowo nastawiona. I powiedzmy wprost – uprzedzona.

I dzisiaj jestem za to na siebie zwyczajnie zła. Bardzo mi przykro, że tak łatwo wpadłam w spiralę nienawiści. Bo widzicie, rzeczywistość jest zupełnie inna…

Szok kulturowy? Tak, ale…

Jadąc do Maroko, musisz się przygotować, że wylądujesz w innym świecie. Inna jest tu kultura i to, w jaki sposób będą traktować cię ludzie. Biała, europejska buzia to chodząca sakiewka po brzegi wypełniona euro – tak jest i choćbyś się starał, tego nie zmienisz. Wyciąganie pieniędzy od turystów jest najlepszym sposobem na szybki zarobek. Wiedzą to nawet małe dzieci, które złapią cię za rękę, żeby pomóc przeprawić się przez rzeczkę, a na koniec poproszą o mały datek.

Biała twarz to również cena pięć razy windowana w górę i dodatkowe opłaty za wszystko – za zdjęcie kobry na placu Jemaa el Fna, za napój do kolacji wliczonej w cenę wycieczki i za to, że zatrzymasz samochód przy kozach na arganowych drzewach. W Maroko możesz czuć się niekomfortowo i możesz nienawidzić, że chcą cię tam doić jak sytą krowę. Ale możesz też się postawić i targować o każdy dirham. To całkiem piękne zobaczyć, jak odpuszczają, gdy wyczują w tobie godnego przeciwnika.

Czy to jednak oznacza, że jest tam niebezpiecznie i wszyscy chcą cię oszukać na każdym kroku? Nie. To ten sam typ „złodziejstwa” o jakie oskarża się prywaciarzy… Narzekają tylko ci, którzy dali się na to złapać. W Maroko zawsze zapłacisz cenę, którą zaakceptowałeś – małą lub dużą, być może nawet kilkakrotnie wyższą niż rzeczywista wartość towaru; ale zawsze tą, na którą się zgodziłeś.

Taras w Le Jardin Secret | Marrakesz
Le Jardin Secret
Le Jardin Secret | Marrakesz
Pałac w Le Jardin Secret | Marrakesz

Maroko – w świecie pełnym kontrastów

Zachowanie Marokańczyków, szczególnie z biednych handlowych dzielnic, może odstraszać. Będą robić wszystko, żebyś zwrócił na nich uwagę i zainteresował się ich towarem. Zagadywać, zaczepiać, prezentować skarby… Ale wystarczy krótkie, stanowcze „Nie, dziękuję” i dadzą ci spokój. Sam pomyśl… Czy opłaca się marnować czas na kogoś, kto i tak nic od ciebie nie kupi?

Najstarsza część Marrakeszu, Medyna rozkwita w tym kulturowym maglu. Jest tam głośno, jest harmider i wszechobecny chaos. Ale jeśli tylko poczujesz się przytłoczony, odnajdziesz spokój w nowych dzielnicach miasta. To niesamowite, że w Gueliz (dosłownie klika kilometrów od centrum Medyny) dzieje się zwykłe, zupełnie „europejskie” życie! Możesz tu wpaść do Starbucksa i po cichu podglądnąć życie młodych ludzi. Kobiety wyróżnia tu chyba tylko chustka na głowie, chociaż i tak nie noszą jej wszystkie.

Jeśli coś o Maroko mogę stwierdzić na pewno to to, że jest to kraj wielkich kontrastów. Jest tu bardzo biednie i bardzo bogato tuż za rogiem. Widzieliście zdjęcia baśniowych hoteli w Marrakeszu? Noc w najpiękniejszych instagramowych riadach to koszt bagatela +1000 zł!

Dziewczyna siedząca na oknie w pałacu Bahia | Marrakesz
Pałac Bahia
Witraże rzucające światło na podłogę w pałacu Bahia
Dziedziniec w pałacu Bahia | Marrakesz

Do sedna, i co z tym bezpieczeństwem?

Czy w Maroko poczułam się niebezpiecznie? Tak – jeden raz, gdy po zmroku same plątałyśmy się w labiryncie medyńskich ulic. Czy były to uzasadnione? Być może, tak samo niebezpiecznie czuję się w Polsce, gdy wracam sama nocą do domu. Ale obiektywnie: przez cały wyjazd nie znalazłyśmy się w żadnej podejrzanej sytuacji.

Z drugiej strony, w tym samym czasie innej koleżance ukradziono telefon z dłoni. Wystarczyła chwila nieuwagi i przejeżdżający szybko skuter. Buch! i było po wszystkim. Pytanie: czy na tej podstawie można stwierdzić, że Maroko jest niebezpieczne? O Barcelonie nikt nie powie be!, a jestem pewna, że tam obłupią cię dużo łatwiej.

Prawdą jest, że w czasie tej afrykańskiej przygody spotkałyśmy wielu dobrych ludzi. Takich, którzy pomagali nam, ale przede wszystkim pomagali też sobie nawzajem. Takich, którzy byli dla nas przemili i nie, nie chceli za to żadnej opłaty. Być może miałyśmy tylko dużo szczęścia, a być może ci straszni arabscy ludzie są dokładnie tacy sami jak my.

Dobrzy i źli.

* * *

Hej, czy to nie kilka tygodni temu ktoś porwał matkę z dzieckiem spod bloku w Białymstoku?

M.

Majorelle Garden | Marrakesz
Majorelle Garden
Kaktusy w Majorelle Garden | Marrakesz
Dziewczyna z analogowym aparatem

Author: Magdalena

Rocznikowo 92’, absolwentka psychologii i filologii hiszpańskiej w Krakowie. Piszę, robię zdjęcia i podróżuję, bo nic innego nie sprawia mi tyle przyjemności. Dużo się uśmiecham i wciąż się czuję na 12 lat.