Moja przygoda z fotografią

Chodzą plotki, że ludzie dzielą się na dwie grupy. Są tacy, którzy o!, ledwie musną aparat, a każde ich zdjęcie przypomina dzieło sztuki. Utalentowani, geniusze, bogowie świata! Do drugiego worka wrzuca się resztę. Całą resztę, która bardzo chce, a nigdy nie dogoni mistrzów. Mówią – talentu, a raczej jego braku, nie przeskoczysz. Po co truć głowę czymś, co zupełnie ci nie leży? Plują w twarz – znajdź swoją niszę gdzie indziej. Plotka na plotce. Prawda leży przecież zupełnie gdzie indziej.

W czasie swojej przygody z fotografią wiele razy słyszałam: Piękne zdjęcia, masz talent! Miód na moje serce i podwójny zastrzyk motywacji. Dzisiaj nie wierzę już w talent. Wierzę w ciężką pracę, serce włożone w pasję i metodę małych kroków. Ludzie nie dzielą się na tych, których mają i nie mają talentu do fotografii. Ludzie dzielą się na tych, którzy na ten talent zapracowali. Czy uważasz, że najlepszy fotograf złapał aparat i magiczny pstryk!, od razu zaczął robić piękne zdjęcia? Nie. Poświęcił lata na ciężką pracę, naukę, obserwację, uczenie się na błędach i poszukiwanie własnego stylu.

Pokuszę się o śmiałą tezę: Nie ma czegoś takiego jak talent. A raczej: Jeśli czegoś bardzo chcesz i pracujesz na swój sukces, talent przestaje mieć znaczenie.

Jak zacząć robić zdjęcia? | Jak zacząć fotografować? | Pierwsze kroki w fotografii

Moja przygoda z fotografią zaczęła się 8 lat temu. Założyłam fotobloga, a tak, z czystego kaprysu. Spodobał mi się pomysł dzielenia się urywkami codzienności. Inna sprawa, że osiem lat temu fotoblogi były szczytem mody. Wkroczyłam w świat fotografii zupełnie nieświadoma tego, co czeka mnie po drugiej stronie. Tego, że odnajdę tu swoją pasję, a fotografia taka niepozorna na stałe rozgości się w moim życiu. Moja przygoda z fotografią jest idealnym przykładem metody małych kroków. Od zera do bohatera. Zapraszam, zobaczcie sami.

Pierwsze zdjęcia robiłam kiepską cyfrówką. Byłam mistrzem Photoshopa, słodkich minek i nad wyraz ubóstwiałam fiolet. Fotoblog stał się oazą i zbiorem dziwacznych pomysłów, które szalały mi w głowie. Kadry bez ostrości, prześwietlone, przejaskrawione, poucinane w dowolnych miejscach – nikt nie powiedziałby, że miałam wtedy talent.

Powoli zaczynałam się wkręcać. Dostałam pierwszy, trochę lepszy aparat – zielony sony t77. Ładnie ostrzył, więc chodziłam i fotografowałam z bliska kwiatki. Odkryłam, że Internet pęka w szwach od graficznych tutoriali. Tego roku zrobiłam pierwsze artystyczne zdjęcia, rozlewałam lakier i wycinałam wzorki w skórkach pomarańczy. Nigdy wcześniej nie wyszedł mi tak dobry portret, jak ten małego brata.

Rozlany czerwony lakier w kształcie serca

Portret zapatrzonego chłopca

Kiedy pod choinką znalazłam pierwsze lustro Nikona D60, kariera fotografa nabrała szybszego tempa. Nie było dnia, weekendu bez fotografii. Zawsze był dobry czas na zdjęcia. Po uwiecznieniu wszystkiego wokół, przed obiektywem stanęły koleżanki. Jedna za drugą. Ba, prawdziwe profesjonalne sesje! Miałam zeszyt z pomysłami i wenę, która budziła mnie w środku nocy.

Dziewczyna w plastikowych niebieskich okularach, na białej ścianie odbija się bokeh

Dziewczyna w folkowej bluzce | zabawy z Photoshopem

Dziewczyna z walizką w przejściu nad dworcem kolejowym w Rzeszowie

Dziewczyna opierająca się o filar na peronie dworca kolejowego w Rzeszowie

Dziewczyna wyglądająca przez firankę

Dziewczyna robiąca sztuczki na deskorolce

Zbliżenie na nogi i deskorolkę postawioną pomiędzy nimi

Dziewczyna siedząca na deskorolce na opuszczonym placu

Dziewczyna patrząca do lusterka, koło którego leżą sztuczne kwiaty

Pewnego dnia wynajęłyśmy prawdziwe studio. Czarne tło, profesjonalne oświetlenie, prawdziwy makijaż i sukienki z worków na śmieci. Moje zdjęcie z workowej sesji zostało wyróżnione w Polecanych na fotoblogu. Byłam wtedy najdumniejsza na świecie!

Trzy modelki w sukienkach z worków na śmieci | sesja studyjna na czarnym tle

Idea studyjnych zdjęć wkradła się w moje łaski i postanowiłam zbudować malutką atrapę studia w moim pokoju. Kupiłam trzy rurki i białe tło. Jak przystało na pokój na poddaszu, oświetlenie było zmorą, a każde zdjęcie – walką z ostrym flash’owym cieniem.

Dziewczyna pośród piór | zdjęcie sesyjne

Dziewczyna leżąca na plecach w zabawnej pozie, wokół niej kolorowe balony

Dziewczyna w fioletowej spódnicy, wokół niej porozrzucane kolorowe balony

Dziewczyna w fioletowej spódnicy | zdjęcie od góry

Pstrykałam dalej. Z każdym zdjęciem stawałam się coraz bardziej świadoma swoich umiejętności i możliwości, które otwierało przede mną lustro. Zaczęłam używać pół-automatycznego trybu, wymieniłam obiektyw i zdecydowałam się na nowe body (D90).

Zobaczcie 3 najlepsze sesje, które wciąż wspominam z sentymentem:

#3 Sesja z Anią i Mańkiem

Dziewczyna i chłopak z pomalowanymi twarzami trzymający drewnianą ramką

Dziewczyna i chłopak w strojach mimów trzymający dwie drewniane ramki

Dziewczyna w kostiumie mima, która wyciąga ręką w geście "stop" przez drewnianą ramkę

#2 Sesja z Jagodą

Dziewczyna w jednoczęściowym stroju kąpielowym na polu zboża

Uśmiechnięta dziewczyna w stroju kąpielowym z podniesionymi do góry rękoma

Uśmiechnięta dziewczyna w bikini pośród zboża

#1 Sesja z Asią

Dziewczyna w niebieskiej koszuli w białej pościeli trzymająca się za włosy

Dziewczyna leżąca na białej pościeli i patrząca się na sufit

Dziewczyna w białej pościeli w niebieskiej koszuli, która odsłania jej tatuaż na karku

Na studiach zgubiłam swoją pasję. Nie będę się rozwodzić. Jeśli kogoś interesuje, odsyłam do wpisu Do it with passion. Czasami tak tylko dumam, jak dzisiaj wyglądałby mój talent, gdybym nie przespała okresu studiów.

Kilka lat temu wyciągnęłam lustro z szafy. Zatęskniłam za światem oglądanym przez wizjer aparatu. Dzisiaj nie fotografuję już ludzi. Nie biegam z lustrem w domowym ogródku. Aparat towarzyszy mi głównie w podróży i to tę działkę fotografii ulubiłam sobie najbardziej. Pstrykam w RAWach, a odkąd przerzuciłam się na tryb manualny, za nic w świecie nie chcę wrócić do automatycznego bydła. Aktualne i obszerne portfolio znajdziecie w ostatnim poście Jak robić zdjęcia w podróży?

Júzcar, Pueblo Pitufo | Niebieska wioska smerfów w Andaluzji

Wąska uliczka biegnąca pomiędzy niebieskimi domkami w Júzcar

Ronda | casas colgadas | puente nuevo | andaluzja | co zobaczyć

W mojej przygodzie z fotografią przebyłam długą, wyboistą drogę. Nauczyłam się sporo, ale wiem, że to tylko mały wycinek góry, którą pewnego dnia zdobędę. Fotografia jest i będzie moją pasją. Co dalej? Wciąż będę robić zdjęcia. Oby więcej i więcej. Od dłuższego czasu czaję się na zakup nowych obiektywów. A może zamiast szkła – mały, wygodny bezlusterkowiec?

Cóż, jestem ograniczona wyłącznie czasem i finansami.

Jaką ścieżką biegła wasza przygoda z fotografią?
M.

Do stworzenia wpisu Moja przygoda z fotografią zainspirowała mnie vlogowa twórczość:
Krok pierwszy, Jak zacząć fotografować

Dziewczyna z analogowym aparatem

Author: Magdalena

Rocznikowo 92’, absolwentka psychologii i filologii hiszpańskiej w Krakowie. Piszę, robię zdjęcia i podróżuję, bo nic innego nie sprawia mi tyle przyjemności. Dużo się uśmiecham i wciąż się czuję na 12 lat.