Let’s make a social ad

W ramach jednego z kursów na studiach podjęłam się ambitnego zadania nakręcenia reklamy społecznej. Tym bardziej ambitnego, że moje zdolności profesjonalnego filmakera pozostawiają wiele do życzenia. Koniec końców, skończyłam z lustrem, rozstawionym statywem na środku zatłoczonej Floriańskiej, ze źle ustawioną ostrością i przeciążoną kartą pamięci. I choć sam film jest efektem 15-minutowej zabawy i kilku kliknięć w najprostszym programie edytorskim, moje kreatywne potrzeby zostały zaspokojone ;)

Już jakiś czas temu wpadł mi do głowy pomysł sklecenia kilku kadrów. Zadanie z Applied Social Psychology stało się świetną okazją, by go zrealizować i nagiąć pewne teoretyczne ramy. O co właściwie chodzi? Moja koncepcja miała być przede wszystkim prosta i symboliczna. Poruszony problem dotyka aspektu, który stanowi nieodłączny element większości zaburzeń psychicznych. Często ludzie, którzy doświadczają wewnętrznego rozłamu, wycofują się ze swoim życiem. Nie rozumieją, co się z nimi dzieje i w którym miejscu coś poszło nie tak. Czują się odosobnionymi w swoim bólu dziwakami, wyrzutkami natury, do których nikt nie będzie w stanie dotrzeć. Zapominają o podstawowej rzeczy. Zapominają, że oprócz nich, coś podobnego dzieje się z ok. ¼ całej populacji i że istnieją ludzie – specjaliści, którzy mogą im pomóc. Dużą zasługę można przypisać tutaj mediom, które stygmatyzują i żywią się przypadkami szaleńców. Kreują i zarabiają grube miliony na negatywnym wizerunku osoby chorej psychicznie. Wytykają ich palcami, nakręcając błędną spiralę niezrozumienia i zawiści.

Kampania, którą przygotowałam ma dwa podstawowe cele. Po pierwsze i najważniejsze, ma za zadanie uświadomić chorym, jak duży procent ludzi dotyka to samo co ich. Uświadomić im, że ich doświadczenie nie jest jednostkowe, a więc dokładnie w tym samym momencie, choćby gdzieś na drugim końcu świata, wciąż odtwarza się ten sam koszmar. Idąc dalej, reklama stara się zasygnalizować problem stygmatu chorego psychicznie. Remember, you are not a freak. Swoją drogą, jak pisała dziewczynazjednymokiem – w pewnym sensie wszyscy jesteśmy nienormalni. Ale dziś nie o tym.

Zdaję sobie sprawę, że kampania ma wiele słabości. Ciężko nazwać ją prawdziwą reklamą, a pół roboty odwala dobra muzyka. Mimo wszystko stworzyłam coś, a na swoich błędach jeszcze wiele się nauczę. Dziś zostawiam Was z cichym niedopowiedzeniem, a tuż przed świętami wrócę z ostatnią porcją kampańskich zdjęć.

Dziewczyna z analogowym aparatem

Author: Magdalena

Rocznikowo 92’, absolwentka psychologii i filologii hiszpańskiej w Krakowie. Piszę, robię zdjęcia i podróżuję, bo nic innego nie sprawia mi tyle przyjemności. Dużo się uśmiecham i wciąż się czuję na 12 lat.