Siedem kolorów Bacalar – pomysł na dzień nad laguną

Mam wrażenie, że dopiero w Bacalar rozpoczęła się podróż, po którą zawędrowałam aż do Meksyku – nasycona kolorytem półwyspu, z dala od tłumów i najpopularniejszych miejscówek Quintana Roo. To tutaj zachwyciłam się po raz pierwszy: klimatem małego miasteczka, jedzeniem i siedmioma odcieniami niebieskiego, w których skąpana jest Laguna Bacalar.

Bo to właśnie dla tej laguny – po turkus, który przechodzi w niebiański błękit, a dalej głęboki granat – warto zapuścić się w te rejony.

Bacalar, Laguna Siedmiu Kolorów

Bacalar, uśpione pueblo mágico, zyskało sławę dzięki położeniu nad rajskim jeziorem. Majowie mawiali, że to tutaj rodzi się niebo i patrząc na lagunę, która stopniowo wyłaniała się między drzewami, nie mogłam nie przyznać im racji. Zjawiskowe, szmaragdowe barwy przecinanie gdzieniegdzie zielenią lasów namorzynowych uczyniły miasto wyjątkowym miejscem na mapie wschodniego Jukatanu – tym lepszym, że wciąż schowanym w cieniu instagramowego Tulum.

Bacalar, drewniany pomost

Jak zaplanować dzień w Bacalar? Mam kilka pomysłów.

Paddleboarding o wschodzie słońca

W Bacalar po raz pierwszy odważyłam się skorzystać z lokalnych atrakcji proponowanych przez Airbnb. Zacząć dzień na lagunie, obserwując jak niebo rozświetla się promieniami wschodzącego słońca? Szczęśliwie, nie musiałam nikogo długo przekonywać, że 4-godzinne wiosłowanie na paddle boardzie, jeszcze przed śniadaniem, to rewelacyjny pomysł.

I wiecie co? Było przepięknie. Miejscowy chłopak poprowadził nas do najważniejszych punktów na Lagunie Bacalar:

  • Isla de los Pájaros, którą zamieszkuje wiele gatunków ptaków, 
  • otwartej Cenote de la Bruja głębokiej na 90 m, wokół której krążą legendy o lokalnej czarownicy, i na styku której woda przejmuje ciemnogranatową barwę,
  • Cenote Esmeralda o szmaragdowych kolorach i głębokości ok. 70 m,
  • miejsca, gdzie występują stromatolity, tzw. żywe kamienie, a właściwie wolno namnażające się skupiska bakterii (sinic), które są równocześnie jedną z najstarszych form życia na Ziemi.

Najmilej wspominam jednak wspólne śniadanie na deskach, tuż przy brzegu laguny i rozmowę z Antonio, który opowiadał nam o tym, jak jeszcze 8 lat temu wyglądało niedotknięte turystyką Bacalar. 

Mężczyzna na paddle board w Bacalar
 

Kajakami w stronę Kanału Piratów

Po drugiej stronie laguny, u ujścia Kanału Piratów, zatrzymuje się większość wycieczkowych żaglówek i motorówek. To tutaj stacjonowali niegdyś piraci i korsarze, którzy wykorzystywali przesmyk łączący Meksyk z Belize, by naprawić swoje statki i przygotować się do napadu na Bacalar. 

Dzisiaj w płytkim, łagodnym brodzie kanału plażują i relaksują się głównie turyści, którzy przyjeżdżają tu w poszukiwaniu naturalnego SPA. Pod drobniutkim piaskiem ukryte jest bowiem bogactwo minerałów, glina pachnąca siarką – ekologiczny kosmetyk – świetna, by wytaplać w niej całe ciało.

Do kanału można dotrzeć na wiele sposobów, w ramach wycieczki lub samodzielnie. My postawiliśmy na kajaki i siłę własnych mięśni, chociaż przedarcie się na wskroś laguny nie wydawało się taką prostą sprawą. Dwuosobowe kajaki wypożyczyliśmy w nadbrzeżnym hostelu The Yak Lake House. Tam też wróciliśmy po wyprawie, na leżaki i Margaritę z widokiem na lagunę Bacalar.

Jeśli macie więcej czasu, dobrym pomysłem wydaje się wynajem kajaków na cały dzień – w ten sposób możecie spenetrować całą lagunę, zatrzymując się w wybranych miejscach i korzystając z uroków niewielkich wysepek. A, no i cena będzie dużo lepsza niż wynajem na godziny.

W Kanale Piratów, Bacalar
 

Balnearios, czyli publiczne kąpieliska nad Laguną Siedmiu Kolorów

Wraz z rozwojem turystyki wybrzeże Bacalar zaroiło się od hoteli i pensjonatów, które wykupując teren, zablokowały swobodny dostęp do laguny. Nie można więc tak po prostu wskoczyć w kąpielówki i urządzić pikniku nad brzegiem wody. 

Na szczęście, nocleg w drogim hotelu nie jest jedyną opcją, by skorzystać z dobrodziejstw pięknej, turkusowej toni. Nad laguną funkcjonują publiczne kąpieliska (balnearios), gdzie za symboliczną opłatą dostaniecie się na jeden z drewnianych pomostów i poopalacie do woli.

Popływać można też w okolicznych cenotes i wszędzie tam, gdzie dotrzecie np. kajakiem. Nie warto nastawiać się jednak na piaszczyste plaże, bo takich w Bacalar nie sposób znaleźć.

Bacalar, Laguna Siedmiu Kolorów 2
Balneario ecologico, Bacalar

Podczas wizyty w Bacalar odwiedziliśmy tylko jedno kąpielisko, ustronne balneario ecológico z bardzo podstawową infrastrukturą (jest tam właściwie tylko malutki pomościk), gdzie za wstęp płaci się 5 peso. Inne miejsca będą lepiej wyposażone, z dostępem do knajpek, huśtawek, kajaków, ale tym samym nieco droższe i bardziej zatłoczone.

Balneario, Bacalar
 

Gdzie zjeść w Bacalar?

La Taquería – niewielka, klimatyczna knajpka położona tuż przy głównym placu miasta, tętniąca życiem, dźwiękami i intensywnymi kolorami Meksyku. Trafiliśmy tutaj w poszukiwaniu pysznego guacamole i to tu znaleźliśmy najlepszą pastę z awokado zamkniętą w ciężkiej, kamiennej misce.

 

El Barill – miejsce, które docenią prawdziwi mięsożercy, polecone przez poznanych dzień wcześniej podróżnych z innej części Meksyku. Nieco droższe, ale z kartą pełną soczystych steków, które skradły serca (i żołądki!) moich kompanów.

La Piña – smaczne jedzenie podawane pod parasolami z liści palmowych. Bananowy hamburger, ryba na ostro i zapiekane ziemniaki stały się miłą odmianą po kilogramach spałaszowanych tacos. 

 

El Manatí – najmodniejszy adres w Bacalar, bardziej nowoczesna i wyszukana odsłona Meksyku, gdzie zawędrowaliśmy na śniadanie. Z odpowiednio wyższymi cenami, ale dobrą kawą i tradycyjnymi chilaquiles, czyli kawałami chrupiącej tortilli skąpanymi w czerwonej lub zielonej salsie i posypanymi serem.

Manatí to również dobry wybór, jeśli szukacie miejscówki z porządnym wifi. Tylko tam udało nam się załadować duży plik, który G. potrzebował przesłać do pracy.

* * *

Bacalar jest zupełnie inne niż Cancún czy Tulum, cichsze, spokojniejsze, ale wciąż szalenie atrakcyjnie dla każdego, kto uwielbia towarzystwo wody; a zwłaszcza tej najpiękniejszej – czystej i przejrzystej, która – w zależności od głębokości – przyjmuje siedem odcieni turkusu.

M.

Przeczytaj również: Dwa tygodnie na Jukatanie – jak zaplanować podróż?

Dziewczyna z analogowym aparatem

Author: Magdalena

Rocznikowo 92’, absolwentka psychologii i filologii hiszpańskiej w Krakowie. Piszę, robię zdjęcia i podróżuję, bo nic innego nie sprawia mi tyle przyjemności. Dużo się uśmiecham i wciąż się czuję na 12 lat.